Jak ludzie szukają hoteli, kwater lub pensjonatów?
Kilkadziesiąt zapytanych osób… w jaki sposób szukaliby hoteli, kwater, apartamentów na wczasy?
Obejrzyj ten krótki film.
Kilkadziesiąt zapytanych osób… w jaki sposób szukaliby hoteli, kwater, apartamentów na wczasy?
Obejrzyj ten krótki film.
Mozilla odważnie przewiduje, że pokona w statystykach Internet Explorera już w 2013 roku.
Takie wnioski płyną ze statystyk, które opublikował na swoim blogu Asa Dotzler, dyrektor działu Community Development w Mozilli. Przeanalizował on wykresy popularności przeglądarek z ostatnich kilku lat - od 2004 roku, gdy Firefox został wydany. Przez ten okres według analizy Dotzlera popularność Internet Explorera spadła z 90% do 70%, a udział Firefoksa po pięciu latach istnienia wynosi ok. 25%. Jeśli Internet Explorer będzie zatem nadal w takim tempie tracił użytkowników, a Firefox będzie nadal stale się umacniał, to istnieje prawdopodobieństwo pokonania odwiecznego rywala w 2013 roku.
Z punktu widzenia osoby, która ma do czynienia z tworzeniem stron, muszę przyznać, że IE już dawno został wyparty przez Firefox. IE to zmora grafików i programistów. Kwestia w tym, że strona pojawia się bezbłędnie w Firefox, a w IE zawsze są problemy: coś się nie wyświetla, coś się rozjeżdża, coś źle pokazuje.
Ludzie przekonają się wkrótce, że IE wyświetla wiele stron z błędami, gdyż nie każdy programista i grafik dba o poprawny wizerunek strony we wszystkich przeglądarkach.
Firefox pozwala na coraz więcej opcji i działa znacznie szybciej i mniej awaryjnie niż Internet Explorer, na co wskazuje cały czas wzrastająca liczba użytkowników.
Jeśli korzystacie z IE, warto zastanowić się nad Ognistym Lisem :).
źródło: dobreprogramy.pl
Ostatnio usłyszałam w radiu: “Po raz kolejny pojawia się wyszukiwarka, która jak mówią ma szansę zawojować internet i wyprzeć Google, a
raczej stanowić dla niego alternatywę.”
Postanowiłam osobiście ją przetestować i sprawdzić czy faktycznie ma szansę wyprzeć Google z czołowego miejsca wyszukiwarek na świecie.
Okazało się, że WolframAlfa jest bardziej wyszukiwarką przypominającą swoimi zasobami Wikipedię. Zawiera bardzo bogatą wiedzę “encyklopedyczną”. Stanowi więc niezwykłą pomoc dla uczniów, studentów, lub po prostu osób, które chcą się dowiedzieć czegoś na szybko.
Np. wpisując hasło Poland lub Polska można uzyskać dużo szczegółowych informacji na temat Polski: dane statystyczne, geograficzne, ekonomiczne itp.
Jednak WolframAlfa nie stanowi moim zdaniem alternatywy dla Google. Google wyszukuje korzystając z treści stron, podaje wyniki (strony, firmy) związane z danym hasłem.
WolframAlfa stanowi wyszukiwarkę wiedzy, która prezentuje jedynie informacje związane z danym słowem.
Jeśli więc wpiszemy hasło “car” to prędzej uzyskamy informację na temat co to jest i kiedy wynaleziono, a nie listę firm, które wynajmują, sprzedają lub kupują samochody.
WolframAlfa zawiera informację z każdej dziedziny: podaje definicje, liczy, ale nie jest wyszukiwarką taką jak Google. Nie może więc stanowić dla niej alternatywy, co innego dla Wikipedii.
Jak jednak się potoczą losy WolframAlfa? Zobaczymy. W internecie wszystko jest możliwe.
Ostatnio bardzo dużo powstaje nowych wyszukiwarek. Nie tak dawno mowa była o Cuil, potem o Wolframalpha a teraz o nowej wyszukiwarce Microsoftu - Bing.com.
W pierwszych dniach swojego istnienia Bing.com przegonił Yahoo w rankingu wyszukiwarek na rynku amerykańskim. Yahoo wówczas miało około 10% rynku a Bing około 15%.
Jednak już po kilku dniach okazało się, że wyniki te spadły do nieco ponad 5%. W sumie jest to dość oczywiste: ten wystrzał zainteresowania prawdopodobnie był spowodowany ciekawością Internautów, którzy chcieli sprawdzić nową wyszukiwarkę Microsoft.
Plany Binga są dość optymistyczne. Zakładają osiągnięcie drugiego miejsca w rankingu wyszukiwarek- zaraz po Google.
Sama postanowiłam sprawdzić jak też wyszukiwarka wygląda i jakie daje wyniki. Wyszukiwarka funkcjonalnie przypomina Google. Na stronie głównej okienko wyszukiwarki i logo - nie licząc obrazka przedstawiającego góry. Ten obrazek to duża odmiana po Google, którego tło jest białe a jedynym zmieniającym się elementem jest okazyjnie logo.
Po wpisaniu hasła, wyniki pojawiają się praktycznie od razu i do złudzenia przypominają wyniki google. Jedyną różnicą jest logo i lekkie górzyste tło loga.
Ilość wyników jest porównywalna do google, a może nawet pojawia się tych wyników więcej pod niektórymi hasłami. Gdy weszłam na Bing.com pojawiły mi się napisy po polsku co oznacza, że geolokalizacja użytkownika działa bez zarzutu.
Nie ma Adwords, ale pewnie wprowadzą coś podobnego w najbliższym czasie.
Ogólne wrażenie - OK a nawet bardzo dobre. Ciekawe jak potoczą się losy Binga. Myślę, że przy takim olbrzymie jak Google naprawdę ciężko się wybić, więc Bing będzie potrzebował zarówno czasu, jak i nowatorskich pomysłów, jak i szczęścia - czego mu życzę.
Dobra wiadomość dla użytkowników GG. Istnieje już testowa wersja komunikatora - biznesowa.
Komunikator jest dużo bardziej rozbudowany względem wersji, przeznaczonej dla użytkowników domowych. Biznesowa wersja umożliwia obsługę wielu protokołów np. MSN i ICQ . Komunikator obsługuje funkcję tworzenia metakontaktów. Import kontaktów może zostać przeprowadzony z serwerów w/w sieci oraz z programu Microsoft Outlook. Ponadto program ma możliwość połączenia się z dowolnym serwerem VoIP przy pomocy protokołu SIP.
Wśród typowo firmowych opcji: GG Pro umożliwia utworzenie firmowej listy kontaktów, odtworzenie struktury firmy oraz zarządzanie poziomami uprawnień danego użytkownika. Ciekawie się prezentuje możliwość definiowania własnych pól profilów użytkowników.
Program różni się również interfejsem użytkownika, który został pozbawiony reklam. Została zaimplementowana w programie wstążka, znana z pakietu biurowego Microsoft Office 2007.
Komunikator będzie dostępny w modelu abonamentowym (10zł za jednego użytkownika na miesiąc, 92zł za jednego użytkownika na rok).
źródło: dobreprogramy.pl
Google rozpoczyna prace nad funkcją Street View w dwóch polskich miastach: Warszawie i Krakowie.
Funkcja ta pozwala na oglądanie okolicy tak jakbyśmy po niej spacerowali. Możliwe jest to dzięki wykonaniu wielu zdjęć i połączeniu ich w jeden obraz panoramiczny. Zdjęcia wykonuje specjalny aparat umieszczony na dachu samochodu, tak więc od wtorku możemy spotkać takie samochody Google’a na warszawskich ulicach. 
Ponieważ zdjęcia wykonywane do Street View są dokładne i wyraźne, może się zdarzyć tak, że zobaczymy nasz samochód lub sąsiada spacerującego z pieskiem przed blokiem. Ale bez obaw: Google ma obowiązek zamazania twarzy osób, które w trakcie robienia zdjęcia znalazły się w kadrze, a także zamazuje numery na tablicach rejestracyjnych samochodów.
Jeśli jednak zdarzy się tak, że ominie jakiś element, który wg nas naruszałby czyjąś prywatność, możemy to zgłosić przez specjalny formularz dostępny w Street View.
W każdym bądź razie możemy się czuć wyróżnieni, bo jak do tej pory TYLKO 9 państw na świecie (USA, Hiszpania, Włochy, Francja, Japonia, Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania, Holandia) zostało uwzględnionych w Street View, my jesteśmy dziesiątym krajem. 
Jest to świetna okazja do promocji naszego kraju. No chyba, że przeważą zdjęcia kompromitujące Polskę:)
Tak więc uśmiechajcie się przechadzając się po ulicach Warszawy, ubierzcie się ładnie:), bo a nóż…wejdziecie w kadr:)
Zżera mnie ciekawość jak to wyjdzie…a niestety poczekamy na efekty dobrych kilka miesięcy. Można się domyślić, że samo wykonanie zdjęć to dopiero początek ogromnej pracy jaką trzeba włożyć w dopracowanie Street View dla całego miasta.