Tanie SEO często kosztuje więcej nerwów, czasu i pieniędzy niż… brak SEO. Jeśli ktoś obiecuje „TOP 1 w Google za 2–3 miesiące za 300 zł”, to nie jest okazja, tylko czerwone światło.
Co kryje się za „tanim SEO”?
Żeby SEO miało sens, trzeba opłacić: specjalistę, czas na analizę, narzędzia, treści, linki, techniczne poprawki na stronie. Jeśli abonament jest podejrzanie niski, zwykle oznacza to jedno z poniższych:
- „Opieka” tylko z nazwy – raport raz na jakiś czas, praktycznie brak realnych działań.
- Automatyczne, masowe linkowanie z byle jakich stron (katalogi, precle, fora śmieciowe).
- Jeden szablon działań dla wszystkich klientów, niezależnie od branży i konkurencji.
- Zero pracy nad stroną – żadnych zmian technicznych, żadnych sensownych treści.
Na fakturze wygląda to jak oszczędność. W praktyce płacisz za „bycie w systemie”, a nie za rozwój widoczności.
Jak tanie SEO może realnie zaszkodzić?
- Ryzyko kar od Google
Tanie SEO często opiera się na złych technikach sprzed 10 lat jak np: upychanie słów kluczowych.
Efekt? Spadki pozycji, filtr algorytmiczny, a w skrajnym przypadku widoczność strony „pod dywanem”. Naprawienie tego później jest trudniejsze i droższe niż zbudowanie wszystkiego od zera. - Zmarnowany czas, którego nikt nie odda
SEO to proces długoterminowy. Jeśli przez 6–12 miesięcy „tania obsługa” nie robi realnych działań, tracisz rok, w którym konkurencja inwestuje mądrze.
Odzyskanie pozycji po takim okresie to jak dogonienie kogoś, kto przez rok biegał codziennie, a Ty siedziałeś na kanapie. - Zła struktura i treści, które blokują rozwój
Słabe agencje i „specjaliści” od taniego SEO upychają wszędzie te same frazy, tworzą teksty o zerowej wartości, duplikują opisy.
Potem porządna agencja musi najpierw to posprzątać: przerobić content, przebudować strukturę, poprawić meta dane, linkowanie wewnętrzne. To dodatkowy koszt i dłuższy czas na efekty. - Strata zaufania do marketingu jako takiego
Po doświadczeniu z tanim SEO wielu właścicieli firm dochodzi do wniosku: „SEO nie działa”, „Agencje tylko biorą kasę”.
Problem w tym, że nie testowali dobrego SEO, tylko najtańszą możliwą wersję. To tak, jakby oceniać cały rynek samochodów po jednym rozklekotanym aucie „okazji z importu”.
Tanie SEO vs brak SEO – co jest gorsze?
Brak SEO to brak inwestycji – nie rośniesz w Google, ale też nie narażasz domeny na kary ani śmieciowe linki. Tanie, agresywne SEO potrafi „zabrudzić” stronę tak bardzo, że:
- trzeba usuwać tysiące złych linków,
- tworzyć nową strukturę adresów,
- czasem wręcz rozważyć nową domenę, jeśli poprzednia jest mocno obciążona.
Paradoksalnie więc: brak SEO to krok w miejscu, tanie SEO często jest krokiem w tył.
Jak wygląda zdrowy poziom inwestycji?
Nie ma jednego cennika dla wszystkich, ale są pewne realia:
- SEO lokalne w mało konkurencyjnej branży raczej nie „udźwignie się” poniżej czterocyfrowego budżetu miesięcznie.
- Przy większych miastach i trudniejszych branżach rozsądne widełki idą wyraźnie w górę.
- W sensownym abonamencie musi się zmieścić: strategia, analiza, techniczne zmiany na stronie, treści, linki i raportowanie.
Jeśli ktoś proponuje Ci „kompletne SEO” za kwotę, która nie pokrywa nawet kosztu podstawowych narzędzi – to znak, że oszczędza na Twoich efektach.
Jak bezpiecznie „oszczędzać” na SEO?
Da się optymalizować koszty, ale mądrze, np.:
- Zacząć z węższym zakresem – skupić się na najważniejszych usługach/produktach zamiast „pozycjonować całą Polskę na wszystko”.
- Łączyć SEO z Google Ads: Ads daje szybkie leady, SEO buduje widoczność długoterminowo.
- Część prac robić wspólnie – np. agencja przygotowuje briefy i strukturę treści, a część tekstów piszesz wewnątrz firmy.
Kluczowa różnica: to wciąż strategia, a nie „tanie SEO”. Oszczędzasz rozsądnie – na zakresie lub tempie, nie na jakości działań.
Na co uważać przy wyborze oferty?
Jeśli nie chcesz przepłacać za „oszczędzanie”, uciekaj od ofert, w których:
- obiecuje się konkretne pozycje („TOP 1 w 3 miesiące gwarantowane”),
- cena jest rażąco niższa niż średnia rynkowa,
- wszystko opiera się na ogólnikach.
Dobra agencja powie Ci wprost: co realnie da się zrobić w danym budżecie, jak długo to potrwa i jakie są ryzyka. Zła sprzeda Ci sen o szybkim TOP 1, a obudzi Cię dopiero widok spadającej widoczności 🙁
