GOOGLE NAMIESZAŁ W 2013. ALE JEST NA TO SPOSÓB!

Rok 2013 był rokiem nerwowym i przełomowym dla branży SEO.
Wyszukiwarka Google bywała kapryśna już w poprzednich latach. Ale w zeszłym roku porządnie dała w kość nie tylko agencjom zajmującym się pozycjonowaniem, ale przede wszystkim firmom, które przez lata utrzymując się na dobrych pozycjach w Google mogły się rozwijać i zwiększać liczbę stałych klientów, a po zmianach w 2013 mocno odczuły spadek zainteresowania ich usługami/produktami.
Co takiego wydarzyło się kilka miesięcy temu?
Pandy, Pingwiny, Koliberki – czyli zmiany w algorytmach Google, które doprowadziły do ogromnego przetasowania wyników w wyszukiwarce, co dotknęło nie tylko firmy pozycjonujące się, ale także te, które nigdy nie były pozycjonowane.
Zmiany jakie zafundowała wyszukiwarka, zmusiły agencje zajmujące się pozycjonowaniem do wprowadzenia rewolucji w metodach i technice pozycjonowania.
O jakich zmianach mówimy?
Najprościej tłumacząc: na działania pozycjonerskie składa się przede wszystkim OPTYMALIZACJA i tzw LINK BUILDING.
Pierwsze działanie to wprowadzenie zmian na stronie zgodnie z zaleceniami i wymogami Google – to oczywiście działa nadal, niezmiennie od lat. Drugie działanie polega na zdobyciu linków prowadzących do strony pozycjonowanej – i teraz UWAGA – tu właśnie pojawiła się największa zmiana. A mianowicie…jak do tej pory najważniejsza była jak największa liczba tych linków. A teraz? Teraz liczy się przede wszystkim ich JAKOŚĆ.
Co to oznacza?
Wysokiej Jakości Linki Przychodzące to takie linki, którymi sam właściciel strony chciałby się pochwalić, to linki przez które internauci odwiedzają daną stronę internetową, to linki ze stron o dużej oglądalności czyli np: eksperckie portale, serwisy społecznościowe (Facebook, Google +), znane fora internetowe, blogi branżowe.
Przewiduje się, że w 2014 roku social media staną się jednym z ważniejszych czynników wpływających na pozycje strony w wyszukiwarce Google (w Stanach wiemy, że już tak się dzieje, można się spodziewać, że w Polsce za kilka miesięcy będzie już o tym głośno).
A zatem, używając bardziej marketingowych haseł, na wysoką jakość linków przychodzących składają się takie działania jak: content marketing (marketing treści czyli przyciąganie klienta za pomocą atrakcyjnych treści/grafik) i inbound marketing (marketing przychodzący, którego głównym celem jest budowanie świadomości marki, tak aby klient sam chciał odwiedzić naszą stronę – na inbound marketing składają się właśnie działania na blogu, w social media, a także typowe działania SEO).
Obrazując to liczbami skłonilibyśmy się do przedstawienia tej rewolucji następująco:
do 2013 roku pozycjonowanie składało się z: 70% to techniczne działania, 30% to content i inbound marketing
od połowy 2013 roku pozycjonowanie składa się z: 20% to techniczne działania, 50% to content i inbound marketing,  30% social media.

Co to oznacza dla firm, które rozpoczną pozycjonowanie w 2014 roku lub spadły w wynikach wyszukiwarki w 2013 na słabsze pozycje?
Na pewno trzeba się nastawić na inne rozliczenie z agencją zajmującą się pozycjonowaniem…agencją świadomą zmian jakie zaszły w ostatnich miesiącach (to podkreślamy bo niestety nadal wiele agencji stosuje wycenę pozycjonowania tak jak w 2012 roku, co może oznaczać, że nie wiedzą jak obecnie powinni działać).
Rozsądnym rozliczeniem jest abonament comiesięczny pozwalający agencji na wprowadzenie  powyższych działań (wiąże się to z dużo większym kosztem jaki ponosi agencja np: zatrudnienie nowych pracowników do działań w social media lub marketingu szeptanego na forach internetowych) i dodatkowo rozliczenie od efektów, gdy strona pojawi się na pozycjach wyznaczonych w umowie.
Przy takim systemie rozliczenia jest pewne, że agencja wie jak działać i jest świadoma kosztów jakie niosą za sobą działania wg nowych zmian w Google.
Dla Klienta taka forma rozliczenia (abonament niezależny od pozycji strony) może być zaskoczeniem po standardach jakie narzuciły agencje w ostatnich latach.  Trzeba jednak pamiętać o tym, że powyższe działania nie tylko podniosą pozycje strony w wyszukiwarce, ale także zwiększą ruch na stronie klienta (np: wejścia z Facebooka) i wpłyną pozytywnie na wizerunek firmy (np: dobre opinie o firmie na forach internetowych). A zatem w ramach abonamentu firma otrzymuje nie tylko usługę pozycjonowania, ale także promocję w innych kanałach internetowych.


Co jeszcze przyda się w 2014 roku?
Cierpliwość. Obecnie budowanie link buildingu zajmie dużo więcej czasu niż wcześniej. Teraz szybko to znaczy bez pomysłu, strategii i niestety z dużym ryzykiem dla klienta. Więc warto poczekać.
Tym bardziej, że nadal działania w internecie i obecność w Google są stosunkowo tanią i bardzo skuteczną formą promocji, szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw.

 

 

Komentarze