Denerwujący brak stopek w e-mailach !

Posted by ivi | Ciekawostki & Nowości | piątek 28 listopad 2008 15:15

Parę lat temu gdy zaczęłam pracę w firmie denerwowałam się gdy mój szef co chwila wymagał poprawiania stopek w e-mailach. Wydawało mi się, że to jest zupełnie niepotrzebne i nikt nie zwraca na to uwagi. Teraz widzę, jak bardzo się myliłam. Dziś zwracam uwagę na stopki praktycznie za każdym razem gdy otrzymam maila. Z dwóch powodów:

1) ładna stopka w e-mailu wg mnie świadczy o firmie, jeśli firma dba o takie szczegóły to znaczy, że także profesjonalnie obsługuje klientów - tak to obecnie odbieram.

2) w stopce szukam kontaktu do danej osoby, bezpośredniego nr tel. komórkowego, nr faxu…i jak tego nie ma to tracę czas na szukanie tego kontaktu na stronie internetowej danej firmy - w natłoku zajęć takie czynności są denerwujące.

Zadziwiające jest jak wiele dużych i poważnych firm nie ma porządnych stopek tylko podpisy w stylu:
Pozdrawiam,
Jaś Kowalski

Właściwa stopka powinna wyglądać przykładowo tak:


Pozdrawiam,

Franek Stopka

Firma XYZ

ul. ulicowa, 00-000 Miasto
tel.: 000 000 00 00
tel. kom.: 0 000 00 00 00
fax: 000 000 00 00
GG: 00000000
xyz@xyz.com
www.xyz.com

Więc do dzieła…sprawdź jak wygląda Twoja stopka w firmowym e-mailu !

Bardzo fajny pomysł na wykorzystanie flasha…

Posted by ivi | Ciekawostki & Nowości | poniedziałek 24 listopad 2008 14:54

Bardzo ciekawą prezentację w swoim sklepie internetowym umieściła jedna z holenderskich firm. Jest ona bardzo atrakcyjnie pomyślana.. zresztą zobaczcie sami.

Niby zwykły sklep internetowy, ale pomysł na wykorzystanie flash’a świetny, do tego płynne wykonanie.

Dodamy, że tę stronę obejrzało wielu internautów dzięki marketingowi wirusowemu (jeśli coś jest atrakcyjne, często internauta prześle link do źródła znajomym…)

Miłego oglądania !: http://producten.hema.nl/

Pozycjonowanie w 2001 r. - tak kiedyś było…

Posted by wjx | Wyszukiwarki, o Blue Vision | wtorek 18 listopad 2008 01:35

Pozycjonowanie stron www w 2001, 2002 roku.

Właśnie przypomniałem sobie czasy, gdy pozycjonowanie stron www na pierwszą piątkę trwało - 1 noc.

W 2001 i 2002 roku pozycjonowanie miało sens w 4 wyszukiwarkach (i katalogach): Onet.pl, Wirtualna Polska, Interia.pl i Arena.pl (czy ktoś to jeszcze pamięta:) ). O google słyszało niewielu w Polsce.

Onet.pl - był liderem, potem Wp.pl, Interia.pl i Arena.pl.

Pozycjonowanie w Wp.pl i Interia.pl, które były typowymi katalogami opierało się na dodaniu marketingowo dobrego tekstu i tytułu - banalne. Pozycjonowanie w Onecie było bardziej skomplikowane (tytuły stron, odpowiednia ilość meta tagów - bez przesady, odpowiednio przygotowana strona www).

Nie było już to, aż tak proste. Onet indexował (odświeżał) strony co ok. 7 dni. Jednak odkryliśmy, że mimo drobnych różnic Arena.pl korzysta z bardzo podobnego sposobu ustalania kolejności wyników co onet.pl.A tam odświeżanie wpisu (ale tylko w godzinach 2:00 - 5:00 w nocy) trwało kilka sekund!!!

Także niemal przez kilka tygodni codziennie nasze biuro było czynne przede wszystkm w godzinach: północ - 6 rano:) takie czasy …

Do dziś wspominam, kiedy w jedną noc po wcześniejszym przygotowaniu wielu door i mirror pages testowaliśmy najlepsze rezultaty dla haseł “laptopy”, “notebooki”, “tanie laptopy” itd.

Efekt był taki, że następnego dnia rano klient był widoczny w Arenie na czołowych pozycjach. A kilka dni później we wszystkich 4. wyszukiwarkach/katalogach. Efekt: dostaliśmy w pierwszym rozliczeniu 2 laptopy, a nasz klient w ciągu roku otworzył kilka punktów handlowych w całej Polsce.

dodam, że usługa “pozycjonowanie” wtedy nie istniała. Było  “web positioning”, “web site promotion”, ew. “promocja w wyszukiwarkach”. Żadne SEM, SEO …

a tak wtedy wyglądały liderzy polskiego rynku: Onet.pl, Wp.pl, Interia.pl i Arena.pl

tak wyglądał onet.pl w 2000 r

tak wyglądała interia.pl w 2000 r

tak wyglądała onet.pl w 2001 r

źródło: web.archive.org

4h to za mało na stworzenie strony … która zbuduje a nie zrujnuje Twoją reputację

Posted by wjx | O stronach www | piątek 7 listopad 2008 06:52

Słowem wstępu

Od kilku lat na grupach dyskusyjnych i w innych miejscach, gdzie gromadzą się twórcy stron www od czasu do czasu powstaje duża i emocjonalna dyskusja pod tytułem: “Ile brać za zrobienie strony”.

W dyskusjach tego typu ścierają się dwa fronty. Jeden front to niezależni, często początkujący projektanci, którzy zrobią nawet rozbudowane strony za kilkaset złotych… zwykle na nielegalnym oprogramowaniu. Najczęściej owe rzemiosło to dla nich dodatkowe zajęcie, hobby, na którym można łatwo dorobić kilka złotych do pensji czy kieszonkowego. Drugi front to niezależni projektanci (freelancerzy) ze sporym doświadczeniem oraz cała reszta, która strony www tworzy legalnie ponosząc przy tym wszelkie koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

Ci drudzy oskarżają tych pierwszych o psucie rynku. Prawda jest jednak taka, że to niewiedza firm, które płacą drobne pieniądze za tworzenie stron www psuje rynek.

Firmy często “chcą wejść w Internet” i to jest początek i koniec ich pojęcia o istnieniu w tym medium. Chcą być. Po prostu. Byle szybko, byle tanio. Nikt im nie powiedział, że bycie w Internecie i czerpanie z Internetu korzyści to nie jedno i to samo. Nikt im nie powiedział, że być w Internecie to nie tylko adres email
i adres firmowej strony.

Dopiero posiadanie systemu, jakim jest serwis www i systemy komunikacji z
klientami zmienia postać rzeczy. Jako rezultat tak ograniczonego pojęcia roli Internetu powstają twory, które
nigdy i pod żadnym pozorem nie powinny reprezentować żadnej firmy. Twory te tworzą domorośli twórcy stron www (webdesignerzy), którzy znają się na HTML, czasami mają nawet zmysł artystyczny, ale nie mają pojęcia o tym, co odróżnia adres od siedziby, do której klient może przyjść, co odróżnia byle jaką stronę od
systemu, który ma szansę przynieść korzyści firmie.

Nazbyt często firmy, które mogły z Internetu wynieść dużo, tracą całkowicie lub w dużej mierze zaufanie do tego fantastycznego medium. Nazbyt często firmy płacą za zniszczenie swoje reputacji online. Fatalnie wykonana strona jest nie tylko nieskuteczna, ona jest niebezpieczna dla reputacji firmy, którą
promuje.
Świadomi tych faktów postanowiliśmy opublikować ten krótki raport by Twoja firma nigdy nie zapłaciła za psucie własnej reputacji.

Owocnych przemyśleń,
Marcin Ryżycki i Piotr Majewski

4h to za mało…

Braliśmy udział w jednej z takich dyskusji, która zaczęła się od pytania ile brać za zrobienie strony. Przedstawiciel frontu osób, które potrafią zrobić stronę za 400 złotych umotywował swoje ceny faktem, że to nie jest to mało jak na 4 godziny pracy.

Mamy zdanie zdecydowanie odmienne.
Mówią: “400 zł za prostą stronkę reklamową? Cóż to jest… 4h roboty?”
Ano 4h to za mało na stworzenie nawet ogólnego konceptu owej strony.
4h to za mało by wyczuć branżę.

4h to za mało na zdobycie wiedzy, która może się okazać niezbędna do dobrej i właściwej realizacji danego projektu.

4h to za mało na dyskusję z klientem, by otrzymać od niego informacje, jaki jest cel owej strony i co chce przez nią osiągnąć.

4h to za mało na przeniesienie tego celu w realia serwisu www.

4h to za mało na wyobrażenie sobie użytkowników, którzy będą wędrować po stworzonej stronie, ich zachowań i potrzeb.

4h to za mało na zaprojektowanie dobrej, przemyślanej nawigacji. Nawet dla osoby dobrze znającej tajniki Web Usability (w wolnym tłumaczeniu: wygoda i intuicyjność obsługi stron www).

4h to często za mało na dylemat, czy logo firmy umieścić tutaj czy może 30 pikseli niżej.

4h to za mało na stworzenie interesującej pierwszej strony, która zachęci przechodzącego internautę dowejścia, przejrzenia, zgłębienia oferty.

4h to za mało nawet na przeszukanie oferty zdjęć agencji fotograficznych i wybranie tych najlepiej pasujących do projektu.

4h to za mało na dobór odpowiednich kolorów dla czcionki, tła, wielkości, wyglądu linków, nagłówków i innych tekstów.

4h to za mało, by chociaż pobieżnie zapoznać się z ofertą, o której robimy stronę, by pomyśleć, jak ciekawie zareklamować produkt klienta, który nam zaufał i dał zlecenie.

4h to za mało na wymyślenie nagłówka dla strony i oferty.oraz zastanowić się, jak uniknąć błędów, które oni popełnili.

4h to za mało na wdrożenie dobrych statystyk na podstronach owej prostej stronki reklamowej czy umieszczenie oprogramowania umożliwiającego śledzenie (tzw. tracking) oglądających stronę.

4h to za mało na podsumowanie projektu, gruntowne przejrzenie go i wprowadzenie ewentualnych poprawek.

4h to za mało na zrobienie tego potem jeszcze raz wspólnie z klientem.
Że nie wspomnimy o tym, że 4h to za mało na pozycjonowanie stworzonej strony w wyszukiwarkach. Strona nie wypromowana jest nic nie warta.

4h to za mało na dużo innych rzeczy, o których tutaj nie wspomnimy bo… 4h to za mało, by je wszystkie wypisać.

4h to natomiast wystarczająco dużo by stworzyć koszmarek, jakich pełno w naszej sieci, koszmarek który u odwiedzających internautów zamiast zapraszać, zachęcać, przysparzać Tobie klientów - wywołuje u nich odruch naciskania kombinacji klawiszy ALT+F4 (”zamknij okno”)
Pomyśl, tylko 4h wystarczy by stworzyć początek końca Twojej reputacji w internecie. Jaki sens jeszcze za to płacić?

Jesteśmy dalecy od sugerowania, że musisz płacić dużo. Jesteśmy dalecy od sugerowania, że musisz zatrudniać agencję interaktywną. Jeśli Cię nie stać, ale masz trochę czasu i cierpliwości na pewno znajdziesz dobrych, zdolnych i profesjonalnych webdesignerów, którzy stworzą Ci stronę niedrogo. (tak lepiej? ;)
Sugerujemy jednak byś potraktował medium o potencjale równym gazetom,
telewizji i radiu na równi z tymi mediami. Bo takim medium jest Internet. To nie
miejsce, gdzie można wejść w zabłoconych kaloszach i zrobić furorę. Internet
jest bardziej wymagający niż Ci się wydaje.

4h to za mało na stworzenie strony – Marcin Ryżycki i Piotr Majewski
KM NET info@km.net.pl / www.km.net.pl
Majewski Business Consulting biuro@cneb.pl / www.cneb.pl

krótki komentarz od Blue Vision:
powyższy tekst (z którym się w 100 zgadzamy) został napisany w 2004 r. Od tego czasu zdecydowanie wzrosła znajomość potrzeb firm co do e-marketingu. Zaryzykujemy stwierdzenie, że zmieniła się diametralnie. Od stwierdzeń “nie będę płacił amerykanom” (autentyczna wypowiedź hotelarza z Helu w 2000r.) do pytań “czy gwarantujecie 50% moich haseł w TOP 5 w Google” (autentyczna wypowiedź tego samego człowieka 6 lat później). To o czymś świadczy…

Blue Vision znowu na targach…

Posted by ivi | Ciekawostki & Nowości, o Blue Vision | wtorek 4 listopad 2008 16:22

W dniach 5-7 listopada, Blue Vision  będzie uczestniczyło w targach World Hotel w Centrum Konferencyjnym MT Polska na ul. Marsa                                                                                       

Serdecznie zapraszamy wszystkich do odwiedzenia naszego niebieskiego stoiska (sektor:D, nr:14).

Zespół Blue Vision